piątek, 11 czerwca 2010

Mrok


Drow poruszał się ostrożnie i w ciszy. Znajome tunele przecinające ziemię pod Elfim Dworem już od pewnego czasu stały się niebezpieczne dla takich jak on. Mimo to nie obawiał się niczego, co mógł napotkać. Był jednym z elitarnych sargtlin, wojowników swej rasy, doskonale wprawionych w walce. Co mogło mu tutaj zagrozić? Bo przecież nie słabe elfy faerie, bladzi kuzyni z powierzchni.
Drow miał proste zadanie – był zwiadowcą, wysłanym do zbadania tuneli i oceny potencjalnych strażników. Potem miał powrócić do swej ilharess, pragnącej odzyskania utraconego miejsca w pałacach Elfiego Dworu. Miejsca, z którego w ciągu ostatniego stulecia elfy skutecznie ją przegnały. ‘Nie na długo’, pomyślał drow, a na jego ustach pojawił się złośliwy uśmieszek. Wiedział, iż w ciągu kilku dni spora grupa, do której się zaliczał, uderzy znienacka na przeklętych darthiiren i odzyska to co utraciła. Krzyk umierających faerie słodko rozbrzmi w ich uszach. A potem może uda się wziąć kilku żywcem… Jedynym co pozostało, to ustalenie jakie stwory Podmroku sprowadziły się do tutejszych tuneli – i w jaki sposób porywały pojedynczych zwiadowców wysyłanych przed nim. Wiedział jednak, iż to tylko kwestia czasu, zanim stworzenia te zostaną usunięte bądź przejęte przez jego grupę.
Z tych przyjemnych rozmyślań wyrwało go dostrzeżenie przed sobą światła. Wojownik cicho i zwinnie zbliżył się do jego źródła, a to, co zobaczył, wywołało drugi raz w krótkim czasie szeroki uśmiech na jego ustach. Światło pochodziło z niewielkiego medalionu, jaki miała na szyi elfka stojąca na środku niewielkiej komory i rozglądająca się dookoła. Była ona wyraźnie zagubiona i przestraszona a jednak, nawet w ocenie drowa, była bardzo ładna, z ciemną, chociaż nie czarną skórą, jasnymi, nieomal srebrnymi włosami, oraz błękitnymi oczami. Ubrana była w dość luźne, cienkie szaty, a w uszach miała srebrne kolczyki o dziwacznym z punktu widzenia drowa kształcie.
Drow nie marnował czasu, nie miał jednak też zamiaru ryzykować tego, iż tak przyjemna ofiara mu umknie. ‘Lolth tlu malla, jal ultrinnan zhah xundus’ pomyślał, skradając się tak, by znaleźć się za plecami elfki. Cicho wyciągnął sztylet z pochwy, szykując się do obezwładnienia ofiary. Już słyszał jej przerażone krzyki, równie słodkie jak jej dużo późniejsza śmierć. Szybkim ruchem rzucił się w stronę elfki i uderzył…
Sam wydał okrzyk zaskoczenia, gdy jego dłoń przecięła powietrze, a elfka zniknęła. Pozostało jedynie światło, pozostawiające drowa na widoku, na środku pomieszczenia. W tej samej chwili zza swoich pleców drow usłyszał słowa, będące z pewnością zaklęciem. ‘Faern’ zdołal pomyśleć tylko, czując jak w jego plecy wbijają się pociski magicznej energii. Odwrócil się z trudem, dostrzegając przeciwniczkę, dotąd skrytą pod osłonami iluzji i niewidzialności. Elfka nie czekała jednak, ponownie wypowiadając słowa zaklęcia, poruszając delikatnie trzymaną w dłoni różdżką. Drow zdołał dostrzec, iż wyglądała tak, jak iluzja która go zwiodła, z dwoma wyjątkami. Jednym były oczy. Wprawdzie oczy elfki miały ten sam kolor szafirów, jednak wyraźnie zdradzały spokój, opanowanie i ogrom wiedzy i doświadczenia. Drugą różnicą był tkwiący na jej czole klejnot, połyskujący kolorami tęczy w świetle rozjaśniającym pomieszczenie. Wyzwolona przez elfkę energia ponownie uderzyla drowa, tym razem odrzucając go w tył, na ścianę. Drow, pozbawiony siły i ochoty do walki osunął się na ziemię, nie będąc w stanie ustać na nogach. Elfka podeszła doń spokojnie, po raz trzeci unosząc różdżkę, zamierzając rzucić kolejne zaklęcie.
- Vel’uss ph’dos –zdołał tylko wykrztusić, unosząc dłoń niepewnie, starając się obronić przed zaklęciem. To co usłyszał w odpowiedzi, sprawiło, iż jego dłoń opadła bezwładnie, a na jego twarzy pojawił się wyraz przerażenia.
- Dossta elghinn­ – odparła elfka, jej twarz nie zdradzała najmniejszych emocji. To były ostatnie słowa jakie usłyszał drow, zapadając w mrok nieświadomości.

Tłumaczenie z drowiego:
sargtlin - wojownik
ilharess - Matka Opiekunka
darthiir (l.m. darthiiren) - zdrajca, elf z powierzchni
Lolth tlu malla, jal ultrinnan zhah xundus - Niech będzie pochwalona Lolth, wszelkie zwycięstwa są jej zasługą 
Vel'uss ph'dos - Kim jesteś
Dossta elghinn - twą śmiercią.
 

2 comments:

Ika pisze...

Interesujący fragmencik... do której z opcji z poprzedniego postu to napisałaś? Czy jakieś kompletnie odrębne opowiadanko? :)

Yume pisze...

geez, podobało mi się ^^ Nawet się nie spodziewałam...hm, czekam na następne rozdziały. No i nie powiem, zainspirowała mnie troszkę : >
ciao