1 Eleint 1378 RD
Srebrzyste światło księżyca w pełni oświetlało Silverymoon, nadając mu nieomal baśniowy wygląd. W Świątyni Srebrzystych Gwiazd blask ten padał na posąg Selûne sprawiając, iż marmurowy obraz bogini nieomal ożywiał. Arcykapłanka zaczęła śpiewać pierwsze słowa modlitwy.
Stojąca na uboczu elfka dołączyła się do śpiewu, mimo wszystko z fascynacją oglądając cały spektakl. Pierwszy raz uczestniczyła w obchodach pełni w tak wielkiej świątyni Selûne jak ta – i ku swemu zaskoczeniu poczuła w chwili modlitwy uniesienie, przeobrażające się nieomal w ekstazę.
- Nie oczekiwałam od ciebie aż takiej religijności… - usłyszała elfka szept w swoim uchu.
Zaskoczona obróciła się i spojrzała w oczy mówiącej – półelfki o nieomal całkowicie czarnych włosach. Nieomal, gdyż jej głowę przecinał szeroki kosmyk srebrzystych włosów. Elfka znała tą kobietę.
- Kyriani – powiedziała tylko, w jej głosie zaś zabrzmiało zaskoczenie.
- Rozumiem, że nie spodziewałaś się mnie tutaj Sin… Seansene? Może to i lepiej – półelfka uśmiechnęła się figlarnie.
- Rozumiem, że jesteś tutaj z mojego powodu? – chwilowe zaskoczenie elfki ustąpiło jej zwykłej, chłodnej logice, chociaż bez towarzyszącego jej zwykle złośliwego uśmieszku.
- Owszem. Niemniej nie przybyłam tutaj bynajmniej po to, by ci przeszkadzać w modlitwie. Chcę porozmawiać z tobą po nabożeństwie… ale dopiero po. – Półelfka wciągnęła nagle powietrze, spoglądając na ołtarz – tego nie oczekiwałam…
Elfka również spojrzała ponownie w stronę arcykapłanki i zamarła, gdyż scena przed nią w istocie była dla niej nowością. Z fascynacją spoglądała na arcykapłankę, polewającą ołtarz winem i mlekiem, po czym zaczynającą taniec, do którego dołączyły się również inne kapłanki i akolitki. Taniec i śpiew przyspieszały. Elfka poczuła, iż sama musi dołączyć do śpiewu i tańca…
Nie zauważyła nawet, kiedy kapłanki padły na ziemię z wyczerpania. Swojego upadku również nie zauważyła. To co zauważyła, to srebrzysty blask, jaki otoczył ołtarz – oraz ku jej zdziwieniu ją samą. Poczuła się nagle bezpieczna, jak nigdy. Jakby otoczyły ją kochające ramiona, których nigdy nie zaznała. Nie kochanka – to uczucie było jej znajome. To co poczuła, to dotyk kogoś, kto sprawił iż nadeszła na świat. Długą chwilę zajęło jej uzmysłowienie sobie owego nowego pojęcia. Dotyk matki.
Nie ona jedyna to poczuła – i zauważyła. Osoby stojące od niej odsunęły się. Nie w przestrachu, lecz z szacunkiem. Dostrzegła również poruszone spojrzenia kapłanek oraz akolitek. Nawet stojąca obok niej Kyriani przyglądała się jej z dziwnym… szacunkiem.
- To… błogosławiona noc, Siostry i Bracia… - po dłuższej chwili odezwała się arcykapłanka lekko niepewnym głosem. – To noc, w której Srebrzysta Pani wskazuje nam nową z sióstr w najbardziej nieoczekiwany sposób… - arcykapłanka wskazała na elfkę… na jej pierś. Elfka zniżyła wzrok.
Dopiero teraz dostrzegła, iż noszony na piersi amulet uległ przemianie. Nieoczekiwana przemiana sprawiła, iż stał się odzwierciedleniem symbolu Selûne – parą kobiecych oczu, otoczonych przez siedem srebrnych gwiazd. Parą elfich, szafirowych oczu.
- Bądź błogosławiona Ty, której Selûne okazała swą łaskę – rzekła arcykapłanka. Oblicze elfki pociemniało ku jej własnemu zdumieniu. Wciąż zaskoczona, Sinzyne spojrzała niepewnie na Kyriani, która uśmiechnęła się tylko tajemniczo i złożyła usta w słowa, które mogły brzmieć „musimy poważnie porozmawiać”.